Blog > Komentarze do wpisu
Mam kły, mam pazury

Przeciętny rowerzysta u równie przeciętnych ludzi wzbudza raczej pozytywne uczucia. Spokojny, o niewielkim znaczeniu strategicznym na drodze, chudy. Aż chciałoby się go zabrać do domu i nakarmić, jak mawia moja babcia. I moglibyśmy sobie razem spokojnie koegzystować, gdyby nie wynaleziono trenażera (a liczba jego sześćset sześćdziesiąt sześć). Bowiem ten sam żylasty chudzielec, którego byle wróbel niczym orzeł w przestworza może w szponach unieść, w połączeniu ze wspomnianym urządzeniem staje się potworem. Na początku zaczyna się niewinnie. Gdy biker wtaszcza ze sobą do domu kilkudziesięcio kilogramowy pakunek i zaczyna go mozolnie skręcać w pokoju, początkowo domownicy nie reagują. Z reguły mają go bowiem za nieszkodliwego cymbała. Co tu się obrażać, taka jest prawda. Co najwyżej dziewczyna czy żona z litością pokiwa głową i zasępi się w swych myślach o księciu z bajki. Gdy jednak biker wsiada na to ciaratajstwo i w dodatku aby zagłuszyć dźwięki piekielnej machinerii rozkręca na cały regulator wieżę, postronnym osobom zaczynają puszczać nerwy. Swoją drogą gdy tak kręcimy, bynajmniej nie wśród kojącego szumu fal, możemy zaobserwować wszystkie stadia ludzkiej psychiki. Z ludzkich głów wyłażą demony. Spokojna zazwyczaj babcia kurczowo zaciska dłoń na kuchennym nożu, a ojciec siedzi dziwnie czerwony z nabrzmiałymi ze wściekłości oczami. Podobno w każdym z nas drzemie psychopata. Tyle, że niektórzy go budzą, a inni nie. U pozostałych budzi się sam. Zresztą bądźmy szczerzy, wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono.

Tak więc biker pedałuje w najlepsze, a w sąsiednim pokoju zaczyna się. "Wyłączysz to wreszcie, czy nie?!", cedzi przez zęby żona, a z dziecięcego dochodzą spazmatyczne szlochy naszych znerwicowanych pociech. Ojciec totalnie zidiociał. Pół biedy, jeśli mieszkamy w prywatnej posesji. Zupełnie inaczej się sprawa przedstawia, gdy jesteśmy pospolitym blokersem. Gdy kupowałem swój pierwszy w życiu trenażer, dla pewności niekiedy wychodziłem z nim na balkon. Aby nie denerwować sąsiadów. Miałem jednak ten problem, że mieszkałem na parterze i zimą przechodzący obok ludzie rzucali krzywe spojrzenia na kręcącego w miejscu dziwoląga. 

Aktualnie jestem szczęśliwym posiadaczem Tacx-a Flow. Naprawdę doskonałe narzędzie treningowe. I ma tylko jeden minus-głośność. W gruncie rzeczy dla sąsiadów jestem nikim innym, jak chałupniczym testerem silników odrzutowych. Kupiłem więc dedykowaną matę wygłuszającą od tego samego producenta. Zastanawiam się tylko, co ona ma wygłuszyć, bo na pewno nie ten piekielny jazgot. Tym samym mniej więcej od kwietnia ubiegłego roku testuję fundamenty psychiki osób mieszkających pode mną, oraz obok. Wnioski są interesujące; cierpliwość kończy im się właściwie tylko w niedzielę, gdy bez opamiętania walą w kaloryfer. Naprawdę nie jestem osobą uprzykrzającą życie innym, ale do cholery, oni rozpieprzą mi mikrocykle! 

Aktualnie w weekendy trener wspaniałomyślnie przewidział dla mnie 2 treningi dziennie. Dla przykładu rano 2h marszobiegu, po południu 1h trenażera. Ostatnia niedziela, po południu. Godzina 18:00. W moim bloku cisza i spokój, każdy relaksuje się przed poniedziałkowym rannym wstawaniem. Nagle gwizd, świst i oto "ten pojeb z 10 piętra" znów "czymś napierdala". 

wwwwwłłłłłłłłłiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!!! Mniej więcej tak to wygląda i tak to słychać. Tak więc kręcę w najlepsze i słyszę, jak na korytarzu otwierają się drzwi u sąsiadki.

WWWWWWŁŁŁŁŁŁŁŁŁIIIIIIIIIIIIiiiiiiiiiii, wyciszam bieg trenażera na bardziej miękkim przełożeniu, żeby ją zmylić. Ale nie, ona stoi i nasłuchuje. Łiiiiiiiiii iiiiii iiiii kręcę na 32/16 z oporem na "5". Tup, tup, tup, trzask, baba odeszła. Ufff, niebezpieczeństwo tymczasowo zażegnane. 

wwwwwWWWWWWŁŁŁŁŁŁŁŁŁIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII !!! 

Skrzyp, tup, tup, tup, baba znów jet pod moimi drzwiami. Słyszę dzwonek. Do licha, chciałbym być teraz bardzo mały, taki malutki, maciupeńki. Albo ukryć się gdzieś i przeczekać. Najbezpieczniejsza wydaje mi się być muszla klozetowa, do której w myślach wchodzę, zamykam klapę i przeczekuję. 

DRRRRRRRRRYYYŃŃŃŃŃ !!!! Wściekle dzwoni dzwonek.

WWWWWŁŁŁŁŁŁłłłłłłłłiiiiiiiiii...

Schodzę z trenażera i otwieram drzwi, u progu których stoi wielka, ze 3 razy większa ode mnie, gruba, czerwona i wściekła baba. 

"Panie, wyłącz to Pan chociaż przy niedzieli. Jest tak głośno, że całe mieszkanie mi chodzi!!!"

"Głooooośnoooooo??? Chooooodziiiiiii???" Odpowiadam tępo, z równie tępym wyrazem twarzy niczym młody Koterski w dniu świra. 

Na szczęście (tfu, jakie szczęście), stare baby mają do mnie jakąś słabość. Zawieram z nią milczący pakt, że w tygodniu kręcę, ale w niedzielę daję im żyć. Naprawdę rozumiem tych ludzi, nie chcę im uprzykrzać życia. Kupuję karimatę w celu dodatkowego wyciszenia, a w tygodniu pędzę po dedykowaną oponę Tacx-a. Dziś wyłem znów przez 1,5h, ale chyba jest ciszej. Mam kły, mam pazury. 

środa, 15 lutego 2012, punkxtr

Polecane wpisy

  • www.punkxtr.pl - przenosimy się!

    Przenosząc sporą część bloga zdałem sobie sprawę, że od 2009 roku włożyłem w niego kupę pracy i... całą masę serca ;-) Od miesiąca piszę, poprawiam, śmieję się.

  • Dobry znaczy martwy

    Siemka, co u Was? Pewnie korzystacie z weekendu i dymacie sobie po górach. Jak zwał, tak zwał. Tym razem nie miałem być Kolumbem i odkrywać nowych, lepszychmożl

  • Numer jeden

    Uchhh... wydaje mi się, że było to za czasów liceum, kiedy kupiłem swój pierwszy rower "górski". W TVP1 trwała krótka, ale interesująca transmisja z zawodów Sko

Komentarze
Gość: Piksel, *.static.reseler.com
2012/02/15 21:08:36
Fajnie, że w końcu napisałeś.Długo czekałem, ale się nie zawiodłem, świetny wpis jak zawsze.
P.S. jeżdżąc na trenażerze nie miewasz okropnego uczucia, jakim jest kręcenie w miejscu?Ja przynajmniej tak mam, więc zostają treningi na dworze.
-
Gość: , *.centertel.pl
2012/02/15 21:39:12
ubiłbym



takiego sąsiada ubiłbym czymś ciężkim. "Cóż waćpan robisz? Ryby sobie łowię! Ależ waćpanie, mnie kapie na głowę!" Wolność Tomku w swoim domku, ale morał bajki jest wymowny. Równie irytujący może być sąsiad głośno słuchający radia wolna europa, wiecznie robiący remont czy po prostu bijący żonę, wszelakie obce odgłosy wnikające do cudzego mieszkania są zanieczyszczeniami, czyli śmieciami, a nikt nie lubi, gdy śmieci mu się w domu.
-
Gość: Punkxtr, *.landtech.com.pl
2012/02/16 08:33:36
Piksel, kiedy kupowałem pierwszy w życiu trenażer i skręcałem go w domu byłem święcie przekonany, że pojeżdżę 1-2 godziny. Po 2-3 minutach wiedziałem już, że był to najgorszy zakup w moim życiu. Przejeździłem chaotycznie całą zimę, przetrenowałem się i sprzedałem to draństwo w cholerę. Teraz jednak zmieniły mi się priorytety. Nie trenuję dla podtrzymania jakiejś tam formy, ale dla konkretnego wyniku i ta świadomość pozwala przetrwać ten czas a nawet polubić kręcenie w domu. Szczególnie, gdy za oknem wszechobecny syf. Wtedy docenia się trenażer. Inna sprawa, że odpowiedni trening pozwala uniknąć monotonii. Dla przykładu system 5/5 lub różnorakie jego wariacje.

Gościu, dziwię się, że mimo inteligentnego komentarza nie zauważyłeś wszechobecnej autoironii w komentowanym wpisie. Wbrew pozorom pisany jest on bardziej z perspektywy sąsiadów, niż mojej. Oczywiście mógłbym skrobnąć coś w Twoim tonie, ale często moralizatorstwo bywa odbierane negatywnie. A tak, ktoś to przeczyta, uśmiechnie się i być może zastanowi, czy ja czasem nie truję życia innym. Jeśli nie, zawsze przecież znajdzie się ktoś, kto go ubije :-)
Mój stosunek do osób hałasujących bez zwracania uwagi na innych, jest dokładnie taki sam, jak Twój.
-
Gość: pierożek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/16 22:28:20
Panie G ,można jeszcze pomyśleć o spiningu na sali.Ja aktualnie to odkryłem!!!
-
Gość: , *.centertel.pl
2012/02/17 19:32:15
punkxtr, ja też uśmiechałem się pod wąsem pisząc ten komentarz, mimo, że tego w nim nie widać. Mam niejedno na sumieniu, choć staram się być w porządku przed sąsiadami. Być może dlatego wybaczają mi drobne grzeszki typu kilkukrotne zalanie mieszkań pode mną (w tym raz aż do piwnicy), jakąś mocną imprezę, czy szaleństwa z Dzidziorem. Grunt to mieć swiadomość z własnych niedoskonałości ;-)
-
Gość: Punkxtr, *.home.aster.pl
2012/02/17 19:50:10
Sławek, spinning to zdecydowanie rzecz nie dla mnie. Ale życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że zobaczymy się na maratonach :-)
Gość, dziś wybrałem się do sklepu po oponę Tacx specjalnie do trenażera (w dodatku mocno przepłacając). I co? I hałasu nie ma. Mój trenażer zmienił oblicze o 180 stopni i nie skłamię jeśli powiem, że mógłbym teraz jeździć w nocy. Jak dogłębnie ją przetestuję, pokuszę się o opis na blogu. I tak jak mówisz, nie ma sensu zatruwać życia innym. Dziś naprawdę jechałem z bananem na ustach ;-)
-
Gość: , *.centertel.pl
2012/02/18 15:39:36
jeśli mój komentarz naraził Cię na dodatkowe koszty, to jestem gotów je pokryć. Napisz koniecznie coś o tym zestawie, bo coraz bardziej chodzi mi po głowie ;-)
-
Gość: Punkxtr, *.home.aster.pl
2012/02/18 17:09:43
Po prostu było głośno i trzeba było to wyciszyć :-) Po pierwszym treningu mam też jedno negatywne spostrzeżenie. Pojeżdżę trochę i na pewno zrobię konkretny test na blogu.
-
Gość: , *.centertel.pl
2012/04/05 00:21:19
Ja rozumiem, że sezon, treningi, praca, aplikacja, dziewczyna, rodzina, dzieci, pies i inne obowiązki, ale jeśli przyzwyczajasz ludzi do regularnej dawki ciekawego opisu rzeczywistości, to nie przestawaj. Masz lekkie pióro, fajnie się czyta nawet recenzje z pozoru prozaicznych czynności. To wielka sztuka tak dobrać słowa, aby nawet prosta wycieczka do lasu zdawała się wielką przygodą. Chyba, że piszący tak ją odczuwa, a to już jest niezwykłe...
-
2012/04/05 09:09:51
I w końcu mi się oberwało. Faktycznie, czasu ostatnio jakby mniej. Szczerze mówiąc wersja robocza nowego wpisu jest już gotowa, ale podczas powrotu z pracy wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, który tylko czeka na ubranie w słowa.
Przy okazji: mając odpowiednią wyobraźnię, nawet jazdę na trenażerze można zamienić na pasjonujący wyścig w dowolnym miejscu i czasie na świecie. Jestem Brentjensem w spalonej słońcu Afryce na Cape Epic, jestem Galińskim na Mistrzostwach Polski w Kielcach, jestem ...sobą na wyścigu w lesie za domem :-)
-
2012/10/15 11:17:30
Świetny wpis. Nie mogłem przestać się smiać :)

Jestem tuz przed wyborem trenażera na zimę. Początkowo napaliłem się na chyba nikomu nieznany BBB QR BTR - 01, ale gdy dotarłem do pełnego artykułu z BikeBoardu niestety zmartwiłem się, bo mimo niskiego hałasu ma tylko 4stopnie regulacji oporu i według testerów generuje mały opór, więc chodziłby na wysokich obrotach co dałoby spory hałas. Ostatecznie pewnie wybiorę Tacx Sirius. Wyższy hałas, ale aż 10 poziomów. Teraz tylko pożyczyć karimatę, koc, dedykowana opona i może zbudować obudowę z kartonu :)
-
Gość: Punkxtr, *.dynamic.chello.pl
2012/10/16 19:07:52
Powodzenia i jak pojeździsz koniecznie daj znać, czy jesteś jeszcze lubiany na osiedlu ;-)