Blog > Komentarze do wpisu
Projekt Bitul. Dobre, bo polskie?

Rowerzyści dzielą się na 3 grupy. Tych, którzy wszelkie naprawy sprzętu zlecają serwisom, tych, którzy próbują coś zrobić, ale im nie wychodzi (psują) oraz tych, którzy wszystko bądź większość robią sami. W każdej z tych grup występują jeszcze określone podgrupy. To np. rowerzyści świadomi i nieświadomi. Czyli tacy, którzy wiedzą co im się mogło zepsuć, jakich narzędzi szukać oraz ci, którzy używają „rowera” z 30-stoma przerzutkami i nie potrzebują się babrać w smarze, by rozkręcić „pedałka”. Bywają także bikerzy próbujący upchnąć klucz do wolnobiegu w miejsce kasety, odkręcić suport żabką, a linki obcinają młotem i przecinakiem, bo wiedzą lepiej.

Ja sam byłem kiedyś takim „psujkiem”. Przykładami mógłbym sypać z rękawa. Choćby wtedy, gdy nagle zapałałem olbrzymią chęcią odkręcenia korby w swoim rowerze. Gdy półgodzinne walenie w zębatki młotem nie pomogło, kupiłem w sklepie stosowny klucz. Nie mając pojęcia jak go używać, starałem się wykoncypować najlepszą opcję, po czym… wyrwałem gwint z korby, oraz z klucza. Centrowanie, (do dziś nie wiem dlaczego), nie poszło mi lepiej. Co prawda pojęcie o tej sztuce miałem takie samo, jak o pilotowaniu wahadłowca Discovery, jednak kto nie próbuje, ten nie zyskuje, nie? Pot rosił me czoło tak samo od piekącego słońca, jak i widoku coraz ciężej obracającego się w widełkach koła. Tuż przed zachodem dokonałem dzieła, tj. koła nie dało się już obrócić. Oddać go do fachowca również nie bryklo sensu, po poukręcałem większość nypli.

Tak czy owak były jednak dwa klucze, które naprawdę kochałem, a one odwzajemniały tę miłość. To młotek i kombinerki, nieodzowne przy operacjach mego Granda.

 

Czasy się zmieniały, uczyłem się na błędach i zniszczonych częściach. Tak, nie urodziłem się z fachem w ręku. Niestety. Dziś mogę powiedzieć, że jestem narzędziowym fetyszystą. Lubię mieć doskonale wyposażony warsztat i być samowystarczalnym. Klucze Park Tool, skuwacz Rohloff Revolver, narzędzia Chris King… Głupio się przyznać, ale podniecają mnie otworki w łańcuchu CN-7901, który zaaplikowałem do bacika, krągłości Pedros’a, czy sztywność Double Header od Morcing Star Tools. Hmm… Czuję się, jakbym miał własny harem kobiet. Każda inna, piękna na swój sposób i do mej dyspozycji przez wiele lat. Co ciekawe, nie zawsze marka jest wyznacznikiem sukcesu w zakupie. Do dziś leżą mi w szafce imbusy Bondhus (ci Jankesi tłuką klucze dla Park Tool’a) chyba z odrzutu, który zawędrował do krajów trzeciego świata. Po tym, jak obrobiłem sobie tytanową śrubę, czekają na chwilę wolnego czasu, kiedy przetestuję ich słynną wieczystą gwarancję. Narzędzia Park Tool wyprodukowane u naszych chińskich braci potrzaskały mi w rękach. Od tamtej pory staram się uważnie wybierać, przebierać, wybrzydzać i szukać tego, co najlepsze.

 

Zresztą, na pewno to znacie. Każdy kupił kiedyś narzędzie, które po prostu nie działało. Na takich skuwaczach za 12 zł., powinien być obowiązek umieszczania nast. klauzuli: „ producent NIE zaleca skuwać”. Albo: „który głupi skuwacz kupi?”. W mojej osobistej ocenie, im bardziej wytwórca stara się podkreślić branżowe pochodzenie marki (np. dodając słowo „bike” w nazwie”), tym większy chłam wytwarza.

 

Tymczasem na rodzimym podwórku posucha. Ale czy opłaca się robić narzędzia w kraju, który importuje do siebie wszystko, co najtańsze? Zresztą przykład powinien iść z góry, a tam wcale nie lepiej. Swego czasu byłem świadkiem rozmowy w jednym ze znanych serwisów rowerowych. Przedstawiciel jednej z firm narzędziowych oferował serwisantom brzeszczot do karbonu, w całkiem znośnej cenie. Ich odpowiedź mnie zaskoczyła. Nie ma bowiem sensu kupować takich rzeczy, bo zwykłą piłką też się „ujebie”. Cóż, ryba psuje się od głowy.

 

Czy jednak sam kupiłbym narzędzia made in Poland? Ilekroć załatwiam coś u naszych fachowców, wychodzi do mnie gruby pan w nieświeżych, niebieskich ogrodniczkach z kiepem w ustach i suwmiarką w dłoni. Coś mierzy, rzuci mięsem, a na drugi dzień bez względu na to, ile bym nie tłumaczył, całość jest i tak zrobiona źle. Przy czym cena nigdy nie jest taka, na jaką się umawiasz.

Dlatego gdy na jednym z for rowerowych poproszono mnie o pomoc w wykonaniu zamiennika do drogiego, shimanowskiego TL-FC35 pomyślałem sobie, że tak to właśnie będzie wyglądało. Zgodziłem się jednak, a po pewnym czasie Michał, bo tak miał na imię ów osobnik, zaskoczył mnie otwarciem własnego biznesu. Zaczął produkować narzędzia do, a jakże by inaczej, rowerów.

 

W zalewie taniej chińszczyzny, wydawało mi się to być karkołomnym posunięciem. Wszedłem jednak na stronę www, obejrzałem zdjęcia. Szczerze? Nie zrobiły na mnie najlepszego wrażenia. Słabo skadrowane, ciemne, wyolbrzymiające wady wizualne produktów. Właściciel firmy Bitul, bo taką nazwę sobie wybrał, postawił jednak na coś, czego brakuje innym. Wyszedł na wprost rowerzystów pytając ich, czego tak naprawdę oczekują od dobrych narzędzi. Paleta produktów zaczęła się rozrastać. Michał zajął się projektowaniem i testami, natomiast jego brat technologią. Cały proces od A do Z przebiega w kraju nad Wisłą. Osobiście do dziś jeżdżę z korkami kierownicy od Soul Kozak, bo są „nasze”. Ot, taki lokalny patriotyzm. Postanowiłem sprawdzić, na jakim etapie znajduje się Bitul.

 

Do testu otrzymałem kilkanaście narzędzi, bez żadnych umów „sponsorskich” i dziwnych klauzul. Pracując kiedyś w jednym z największych polskich sklepów rowerowych doskonale pamiętam, jak odbywały się takie testy w gazetach rowerowych. Wysyłając kaski dobrze było zaznaczyć, że testerzy mogą je sobie zostawić. Artykuł był wówczas świetny. Tutaj powiedziałem wóz, albo przewóz. Postawiłem sprawę jasno: testuję klucze, później je odsyłam i opisuję wrażenia na blogu. Co ciekawe, Michał od razu się zgodził.

 

Test

W ocenie przyjąłem 6-co stopniową skalę ocen, uwzględniając potrzeby mechanika, czy rowerzysty z krwi i kości (z naleciałościami narzędziowego purysty), patrząc na stosunek ceny do jakości. Zapraszam do testu.

 

Klucz do suportu HTII (3 w 1)

Cena: 26 zł.

Werdykt: 5-


Klucz umożliwia demontaż zewn. misek suportu dedykowanych korbom w syst. Hollowtech II. Na końcu rękojeści mamy przynitowaną „gwiazdkę” – odpowiednik japońskiego TL-FC16 do kasowania luzów. Tuż pod wielowypustem na miskę, wycięto jeszcze bliźniaka TL-PD40, czyli narzędzia umożliwiającego odkręcenie plastikowej kontry w pedałach Shimano (m.in. PD-M520), którą w serwisie prawie zawsze widziałem obrobioną najróżniejszymi „żabami”.

Design klucza wyraźnie wzorowany jest na Park Tool-u. Komponent umożliwia objęcie całej miski, wybaczając wiele mniej wprawnym rowerzystom.

Narzędzie sparowałem ze swoim starym suportem XTR, SM-BB90. Miski wchodzą dość ciasno, klucz jest pasowny. Dobrze, że zdecydowano się na technologię CNC. Osobiście w swoim serwisie używam odpowiednika od marki Shimano – Pro, który umożliwia dużo głębsze osadzenie miski, mniej ją przy tym kalecząc. Narzędzie Bitul ma nieco większy luz, ale wynika to z tego, iż klucz miał być w założeniu dopasowany do wielu różnych producentów, więc tolerancja musiała być nieco większa. Doskonałym kontr przykładem jest mój suport Chris King, do którego narzędzie tej samej marki wchodzi prawie na „wpych”. Krzysiek może sobie jednak na to pozwolić.

Polski Bitul bez problemu radzi sobie z odkręcaniem i dokręcaniem wkładów, jest dobrze wykonany i nie ślizga się w spoconej dłoni dzięki gumowej nasadce (choć dla mnie mogłaby być ona nieco grubsza). Dla pedantów chcących mieć miski jak z katalogu, polecam głębokie klucze i właściwą technikę montażu.

 

Jeśli chodzi o samą „gwiazdkę” do kasowania luzu, to plastik od Shimano wchodzi nieco ciaśniej. Osobiście łatwiej mi operować zdejmowanym kluczem zwłaszcza, przy znikomych zalecanych momentach dokręcania. Tutaj ramię daje większą dźwignię i mniej wprawni mechanicy mogą zbyt mocno traktować nakrętkę.

Dlatego też ja polecałbym konkurencyjny produkt, ale wciąż z tej samej stajni: http://www.bitul.pl/Sklep/Produkty/20-Klucz-do-sruby-lewego-ramienia-Hollowtech-II-Shimano

A jak wypada porównanie ze wspomnianym Park Tool-em? Cóż, pasowność jest właściwie taka sama; różnica jest dla zboczeńców. Produkt z USA ma ładniejsze wykończenie powierzchni, ale gdy spojrzymy na ceny oraz funkcjonalności, szala z PT leci w niebo prosto za ocean.

 

Bacik

Cena:18 zł.

Werdykt: 5-


Narzędzie tak proste, że ciężko je zepsuć, czy do czegoś się przyczepić. Wykonanie standardowe w przypadku Bitula: wycinanka CNC, rękojeść zabezpieczona miłym w dotyku tworzywem. Uwagi mam dwie. Osobiście zastosowałbym odrobinę dłuższy odcinek łańcucha opasającego kasetę, oraz zmniejszył wycięte pod krótszym odcinkiem. Podczas mocnego zapierania się, łańcuch w tym miejscu potrafił się nieco podnieść, przez co trzeba było uważać.

Mogę to jednak zwalić na karb specyficznej, tytanowej kasety Recon. W swojej stajni używam nieco przerobionego bacika BBB. Produkt od Michała jest ładnie wykonany, działa jak należy, a do osiągnięcia stanu zen brakuje mu niewiele. Czy jeszcze jacyś zboczeńcy zwracają uwagę na takie detale?

 

Klucz do prostowania tarcz

Cena: 18 zł.

Werdykt: 5


Kolejny, bardzo prosty produkt, a jednak w świetnej cenie. Sprawdźcie koszt często kilkakrotnie (sic!) droższej konkurencji. Co ciekawe projektant nie wyciął bezmyślnie otworów, tylko pomyślał o ergonomii pracy, przez co prostowanie jest po prostu wygodne. Mamy do dyspozycji aż trzy opcje podejścia i po prostu nie ma się tu do czego przyczepić.

 

Komplet kluczy do konusów 12/13/14/15/16/17 mm.

Cena: 30 zł.

Werdykt: 4+


Pierwsze, co rzuca się w oczy po spojrzeniu na zdjęcia, to niedoróbki w wykończeniu. Zdecydowany strzał w kolano producenta, bo… w rzeczywistości klucze wyglądają bardzo ładnie. Niestety aparat mocno przekłamuje i choć starałem się oddać faktyczną fakturę narzędzi, to jednak poległem w tym miejscu. Komplet za 30 zł. (można również kupić pojedyncze sztuki w cenie 11 zł.) to nie byle jaki wynik. No dobrze, ale jak z jakością? Porównując je do tzw. wzorca z Sèvres, czyli Park Tool-a, którego używam osobiście, widać kilka różnic.

Szkoda, że w Bitulu nie znajdziemy nasadki ochronnej na rękojeści, która usprawniłaby pracę. Osobiście wolę pojedyncze klucze, którymi łatwiej się pracuje (także dzięki długości). Zmierzyłem pasowność narzędzia i na przykładzie klucza 15 mm. pojawił się wynik 15,37 mm. vs 15,28 mm. Czyli prowadzą Jankesi.

Mimo wszystko narzędzie nie pozostawia wyraźnych śladów nawet na dość miękkich nakrętkach piasty XTR serii 960. Wg mnie doskonale sprawdzi się w warsztacie początkującego rowerzysty, którego rower wyposażony jest w komponenty ze średniej półki.

 

Komplet pojedynczych kluczy do konusów 12/13/14/15/16/17 mm.

Cena: 50 zł.

Werdykt: 6-


Druga, rozwojowa wersja poprzedników. Nie będę trzymał Was w niepewności, bo pewnie i tak entuzjazm będzie dało się odczuć. Te klucze to mój typ. Dokopaliśmy chłopakom zza wielkiej wody, bo mój test pasowności pokazał wynik 15,28 mm. vs 15,23 mm. dla Polaków!

Rękojeść posiada nasadkę ochronną, klucz jest pojedynczy. To naprawdę kapitalny produkt. Do czego mógłbym się doczepić? Hmm…, na siłę poprosiłbym o ciut dłuższą rękojeść. Klucz perfekcyjnie obejmuje konusy, naprawdę trzeba by było mocno się postarać, aby je uszkodzić. Poza tym trzymając je w dłoni był ten właściwy „feeling” choć muszę szczerze dodać, że osłona od Park Tool jest grubsza i mnie bardziej pasuje. Komponent na szóstkę z malutkim minusem!

 

Klucz do śrub zębatek

Cena: 10 zł.

Werdykt: 6-


Chyba większość z nas zna ten ból, gdy przyszło nam wymienić zębatki w korbie przy zapieczonych śrubac, bez dedykowanego klucza. Kancerowanie tzw. kominów (i najczęściej palców również) płaskim śrubokrętem to udręka. W mojej skrzynce narzędziowej znajduje się narzędzie Park Tool, które znów postawiłem jako wyznacznik w tym porównaniu. Werdykt? Kolejny gol dla naszych. Produkt z U.S.A ma bardziej ergonomiczną rękojeść, ale przez brak nasadki ochronnej nieprzyjemnie wbija się krawędziami w dłonie.

Bitul jest szeroki, daje pewny chwyt. Park Tool z kolei oferuje możliwość odkręcenia dwóch rodzajów kominów, ale konia z rzędem temu, kto używa drugiej, mało popularnej wersji. Niestety tuż po zakupie, Park Tool-a musiałem potraktować pilnikiem gdyż… nie pasował do kominów (sic!).

Podpiłowany Park Tool:

Do dziś jak na to patrzę, robi mi się słabo. Bitul wchodzi bardzo pewnie, jest dobrze spasowany. 10 zł. za klucz? You made my day!

 

Klucz do rozpychania tłoczków

Cena: 49 zł.

Werdykt: 5


Pamiętacie, jak podczas serwisu w domu wyjęliście koło i przypadkiem (he, he) nacisnęliście na klamkę i trzeba było rozepchać tłoczki? Ja wciąż jeżdżę na V’brake-ach i nie mam tego problemu, ale podczas serwisu zdarzenie takie miało miejsce J Człowiek szuka wówczas w popłochu czegoś, czym można je rozepchać. Śrubokręt, klucz płaski… pół biedy, gdy nie są w smarze. Remedium jest proste w pomyśle narzędzie, dzięki któremu zaoszczędzimy sobie czasu i nerwów. Klucz działa świetnie, rękojeść jest ergonomiczna, gięcie wykonano pod optymalnym kątem. Cena co prawda rośnie, ale wciąż jest to taniej niż u konkurencji. Doczepić jednak muszę się do wykonania, a właściwie samego gięcia. W tym miejscu widać drobne pęknięcia materiału, które niszczą moje poczucie estetyki.

Co prawda nie wpływają na trwałość czy działanie narzędzia, ale są i mi się nie podobają. Michał obiecał, że kolejna seria będzie pod tym względem lepsza, esteci muszą więc poczekać. Ci, którzy pracują a nie patrzą, nie mają się jednak czego obawiać.

 

Brelok do trzymania łańcucha

Cena: 10 zł.

Werdykt: 5


Podczas kucia zerwanego łańcucha, często wyraźnie brakuje trzeciej ręki. Można sobie z tym radzić zdejmując go z zębatki korby zyskując przez to luz, jednak łatwo wówczas porysować ramę w okolicy suportu. Rozwiązaniem jest banalny w pomyśle chwytak, który umożliwia wygodne połączenie obu ogniw. Brelok wykonany przez Bitul jest bardzo pasowny; świetnie chwyta łańcuch i można go sobie przypiąć do kluczy J Bardzo fajny gadżet, jednak gadżet wciąż przydatny dla każdego bikera.

 

Prasa do łożysk suportów w syst. HTII

Cena: 49 zł.

Werdykt: 5+


To narzędzie zostawiłem sobie na koniec, bo bardzo chciałem je przetestować. Gdyby ktoś zarzucał polskiej firmie brak innowacyjności, mamy gotowe argumenty do odparcia ataku. Korby z zewn. miskami suportu to świetne rozwiązanie, ale jak wiemy łożyska potrafią paść w nich kilka razy w roku. Jedną sensowną opcją jest pakiet Chris King, jednak ze względu na cenę raczej nie spotyka się go na polskich szlakach. Jako naród jesteśmy bardzo pomysłowi, więc często sami wymieniamy łożyska mimo wielkiego napisu „do not disassemble” i wybitnej ich niestandardowości. Nie jest to jednak łatwa operacja. Najczęściej stosuje się metodę młotka i przecinaka, kancerując przy tym wnętrze misek, lub rozcinając łapę. Sam pomysł prasy nie jest odkrywczy. Tego typu narzędzie (w horrendalnej cenie) robi np. Enduro.

Klucz od Bitul jest przemyślany i bardzo ładnie wykonany. Wyjęcie i montaż łożysk to sama przyjemność. Minusem jest to, iż narzędzie nie pasuje do wszystkich suportów. Przykładowo z XTR SM-BB90 nie zadziała, gdyż łożysko zasłonięte jest od wewnątrz prze „fazkę”.

Michał obiecuje jednak, że powstanie druga wersja, przystosowana i do tych części. Ta prasa to naprawdę udany, innowacyjny produkt za niewielką kasę. Ciężko o zamiennik więc radzę się spieszyć, zanim producent pójdzie po rozum do głowy i… podniesie jego cenę J

 

Podsumowanie

 

Szczerze mówiąc, Bitul w wielu aspektach pozytywnie mnie zaskoczył, w niewielu rozczarował. Najlepsze jest to, że przekazałem część swoich uwag Michałowi oczekując odpowiedzi w stylu „Co Ty mi tu pierdolisz, ja jestem konstruktorem i wiem lepiej. Jesteś gópi”. A on już po chwili przesłał mi całą litanię pomysłów na to, co usprawnić, żeby narzędzia były jeszcze lepsze. Co ciekawe, ma również wiele pomysłów na rozwój. W planach są już bardziej skomplikowane przyrządy, jak centrownice, czy przyrząd do prostowania haka przerzutki. Mam wrażenie, że jego głowa pracuje na wysokich obrotach i nieźle na tym wychodzi. Co interesujące, projekt Bitul to dla niego nie sposób na zarabianie, ale wyrażenie swojej pasji. Test mógłbym zakończyć kilkoma słowami, które mi napisał: „Jakie plany na przyszłość? Rozwijać się. Wprowadzać nowe produkty. Udoskonalać starsze, czynić je trwalszymi, bardziej ergonomicznymi, wygodniejszymi, po prostu lepszymi”.

Wyraźnie mam wrażenie, że trafił w gusta swoich odbiorców. Stary slogan „Teraz Polska” przestaje być dla mnie wyświechtany.

wtorek, 03 czerwca 2014, punkxtr

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: beut, *.warszawa.vectranet.pl
2014/06/03 23:29:33
Próbowałem swojego czasu zdjąć korbę octalink kluczem do korby na kwadrat wkładając pod klucz 2 monety 10 groszowe. Potem zaczęły się schody, korba nie chciała zejść, pieniądze stały się sprasowaną częścią roweru. Na szczęście Pan z serwisu oddał wszystko co do grosza
-
Gość: Sati, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/06/30 11:04:27
No i wiem gdzie teraz kupować narzędzia -) Fajny teścik wyposażenia. A a propos prostownicy do haka to już jest gotowy - endurorider.pl/2014/06/prostowanie-haka-przerzutki-tylnej-instrukcja/
-
Gość: DaRiO, 193.104.45.*
2014/07/10 13:45:45
Przyrząd do prostowania haka już zamówiłem, widzę że się rozeszły jak ciepłe bułeczki.
Tzn. (mam nadzieję) że w moim przypadku będzie to przyrząd tylko do kontrolnego sprawdzenia haka we wszystkich moich rowerach;) Niestety te ciekawsze "szpeje" się rozeszły. Mam na myśli centrownicę i praskę do łożysk.
P.S.
Zawsze muszę Cię podpuścić;) No dobra spróbuję:
W tylnych przerzutkach XTR jest możliwość ustawienia sprężyny napinającej w 2 pozycjach. Może mały teścik i opis jak to zrobić i co to daje?
Pozdrawiam DaRiO :)
-
Gość: Punkxtr, *.dynamic.chello.pl
2014/07/10 14:22:06
DaRiO mówisz i masz :-) Akurat kupiłem nowego szaraka dla mojej dziewczyny i będę go rozbierał na czynniki pierwsze. Także spodziewaj się szybkiego wpisu :-)
-
Gość: DaRiO, 193.104.45.*
2014/08/07 07:54:02
Czekam z niecierpliwością na wpis :)
W między czasie kupiłem u Bitul-a przyrząd do sprawdzania/prostowania haka i ciekawostka, żaden z moich 3 rowerów nie miał idealnie prostego haka. Przerzutki działały prawidłowo, ale teraz działają lepiej ;) (sugestia hehe) Bitul ma fajne ceny, to zachęca do zakupu kluczy których na co dzień się nie używa w domowych warunkach. Wiadomo, można otworzyć katalog Parktool-a i się "przerazić" cenami, więc jeśli Bitul zaproponuje następne innowacyjne przyrządy za rozsądne pieniądze to chętnie je sobie kupię. Na pewno jest nisza w kierunku odpowiedników kluczy Park tool-a (FAG-2, DT-4.2 czy FFG-2) Zamówiłem również praskę o której pisałeś, podobno będzie trochę inna niż w Twoim teście (ażurowa).
Pozdrawiam.
-
Gość: addict, *.platon.com.pl
2014/09/17 10:07:19
także kupiłem u nich kilka narzędzi i szczerze polecam. jedyny problem że nie chcą zrobić klucza do kaset.