Kategorie: Wszystkie | Filmy | Na sprzedaż | Opowiadania | Pozostałe | Relacje | Sprzęt
RSS
czwartek, 06 października 2011
Serwis, konserwacja i tuning Polar-a

Fiński (lub jak kto woli chiński) Polar to wręcz archetyp urządzenia do mniej lub bardziej profesjonalnego treningu. Charakterystyczne zegarki bądź komputerki z czerwonym guziczkiem można zauważyć na kierownicach wielu maratończyków, bądź przegubach biegaczy. Niestety wiele osób boi się zajrzeć do środka i wymienić baterię, lub co gorsza okresowo przeczyścić ów sprzęt. Za wszystkie te rzeczy polski dystrybutor każe sobie słono płacić. Dla przykładu wymiana baterii to, w zależności od modelu, koszt od 30 do 40 zł. W dodatku Polar ma jedną wadę-często po błotnistych wyścigach największy, czerwony przycisk lubi się zacierać, często nawet uniemożliwiając włączenie. Osobiście znalazłem na te bolączki remedium nie wymagające żadnych (oprócz ew. kupna baterii) nakładów finansowych. W przypadku chęci tuningu pulsometru wg mojego pomysłu muszę Cię ostrzec, Drogi Czytelniku, że jeśli:

-posiadasz chorobę Parkinsona,

-niedowidzisz, a Twoje okulary przypominają denka od słoików (BTW, przypomniało mi się: "Twoja stara zakłada okulary do słuchania radia"),

-masz ADHD, jesteś niecierpliwy,

-nie wierzysz w Boga, do którego po pogubieniu niezbędnych do złożenia całości części będziesz mógł modlić się o to, aby ojciec nie wybił Ci pasem z dupy tego roweru,

NIE bierz się za ten punkt. Pozostałe rzeczy, czyli wymiana baterii oraz czyszczenie są relatywnie proste i nie niosą ze sobą ryzyka zepsucia czegokolwiek. A przynajmniej przy zachowaniu podstawowych zasad BHP. Czyli zakładamy na głowy kaski, okulary ochronne i zaczynamy. Operację przedstawię na przykładzie jednego z wciąż najpopularniejszych modeli w Polsce, czyli S725x.

Będziemy potrzebowali niewielkiego śrubokręta krzyżakowego, płaskiego, woreczek foliowy oraz, jeśli chcemy wymienić baterię, 3V model o symbolu CR2354:

Z tyłu obudowy wykręcamy 4 śrubki śrubokrętem krzyżakowym:

Z racji niewielkiego ich rozmiaru dobrze jest mieć jakiś pojemnik (ideałem będzie miska magnetyczna), aby nie zostały pogubione:

Teraz możemy rozdzielić obie części obudowy:

Jak widać wymiana baterii nie stanowi najmniejszego problemu. Po prostu odginamy blaszkę ją mocującą, wkładamy nową i gotowe. Ważną czynnością jest okresowe czyszczenie wnętrza pulsometru. Ze wzgl. na porządną uszczelkę, zanieczyszczenia nie dostają się do środka (z pewnym wyjątkiem, o którym za chwilę). W moim przypadku po maratonie ŚLR w Zagnańsku, podczas którego na pętli Master trasa poprowadzona była bardzo błotnistymi terenami zaciął się przycisk, a dookoła uszczelnienia była kupa błota (wnętrze na szczęście czyściutkie). 

Na początki istotna rzecz. W środku znajduje się czujnik ciśnienia, dzięki któremu odczytywana jest aktualna wysokość n.p.m. Przykryty jest on masywną, gumową uszczelką:

Czyszcząc go należy zachować szczególną ostrożność. Uszczelka jest zdejmowana i często będzie pokryta warstwą kurzu. Pamiętajcie, aby nie zabierać się za czyszczenie wnętrza czujnika, gdyż pokryty jest cieniutką membraną, którą niesłychanie łatwo można uszkodzić!

Czyszczenia mogą wymagać również 3 otworki w obudowie, umożliwiające pomiar ciśnienia. Z powodów wyżej opisanych nie wolno udrażniać ich bez rozbierania całości np. poprzez używanie igły czy agrafki!

Teraz możemy przejść do clou dzisiejszego tematu, czyli tuningu czerwonego przycisku tak, aby nie był więcej blokowany i zacinany przez błoto, pył i inne zanieczyszczenia. Znajduje się on w zewn. obudowie i działa na banalnie prostej zasadzie. Czyli wewnątrz mamy bolec i sprężynkę, które przed wypadnięciem blokowane są malutkim metalowym klipsem.

Przed nami najtrudniejszy etap całej operacji, czyli wyjęcie owego klipsa. Należy wcisnąć nieco czerwony przycisk, a płaskim śrubokrętem wypchnąć klips, dzięki czemu button będzie mógł zostać wyjęty z obudowy.

UWAGA! Zawleczkę z racji swych minimalistycznych rozmiarów (niewiele ponad 1 mm.!) i złośliwości przedmiotów martwych jest niezwykle łatwo zgubić. Przy wypychaniu jej może odskoczyć i oczywiście nie ma nawet sensu próbować jej szukać. Dlatego obudowę należy włożyć i szczelnie owinąć przezroczystą folią, dzięki czemu będziemy mogli złożyć jeszcze naszego Polar-a do kupy:

Zawleczka pierwszy raz schodzi dość ciężko; za każdym razem jest już łatwiej. 

Teraz możemy wyjąć także przycisk. Robimy to ostrożnie, gdyż na jego bolcu znajdują się również bardzo małe części. Oprócz sprężynki jest to metalowa podkładka i dwa gumowe o-ringi.

Oryginalna sprężynka z racji swych rozmiarów i ilości zwojów wydaje się być specjalnie robiona po to, aby sprawiać użytkownikom problemy. Rozciąganie jej nic nie da, gdyż bardzo szybko zostanie skompresowana do swych pierwotnych rozmiarów. Należy się jej pozbyć i zastąpić inną. Do tego celu wykorzystamy jedną z dwóch sprężynek z wewn. obudowy. Odpowiadają one za amortyzację wstrząsów i jedna zupełnie tam wystarczy.

Sprężynkę należy przyciąć do rozmiarów pokazanych na zdjęciu (czyli o ok. 1,5-2 mm.) i koniecznie wyrównać ostre krawędzie:

Dzięki temu możemy zrezygnować z jednego, gumowego o-ringa. Na bolec przycisku wkładamy kolejno sprężynkę, podkładkę i o-ring:

Tak naprawdę mamy tu jednak dwie możliwości. Po wielu testach proponuję całkowicie zrezygnować z o-ringa, gdyż często jest on przyczyną blokowania się przycisku. Może zostać przyszczypany, co uniemożliwia wciskanie buttona. Jeśli dodatkowo zrezygnujemy z zastosowania podkładki, przycisk będzie działał bardziej miękko. Podkładka zapewnia nieco twardsze działanie; może zabezpieczać przed przypadkowym wciśnięciem. Decyzja zależy od Was. Przed założeniem czyścimy dokładnie zewn. obudowę i zabrudzone "łożysko" button-a.

I gotowe! Całość składamy w odwrotnej kolejności ponownie uważając przy zakładaniu klipsa. Z tak tuningowanych pulsometrem jeżdżę już od dłuższego czasu i wreszcie problem blokującego się, słynnego czerwonego przycisku definitywnie zniknął.